Podziemia



 

Share | 
 

 Podziemia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość

drama wolf
avatar


Liczba postów : 418


Karta Postaci

Imię:
Wiek:
Aktualny ubiór:

PisanieTemat: Podziemia   Pon 01 Sie 2016, 17:22



Miejsce do którego przywiózł was kucharz powalało - smrodem. Przez studzienkę w jednej z mniej uczęszczanych uliczek poznosił was wszystkich na dół i położył na zimnej i obślizgłej podłodze. To powinno was powoli wybudzić. Michelle ze względu na jej przytomność przypiął kajdankami do drabinki, a kluczyk położył poza jej zasięgiem. Ostatni raz rzucił spojrzeniem na swoje dzieło, wspiął się na górę i zasunął wieko studzienki.

Kanały były obrzydliwe, ciemne i mokre. Wody ciągle przybywało dzięki szalejącej na zewnątrz burzy, a gdzieś na końcu tunelu szczurki patrzyły łakomie na nowych towarzyszy. Całość jest w kształcie literki L gdzie mniejsza odnoga zamknięta jest kratą, podobnie jak narożnik. Jedyny otwarty tunel to ten przed wami, ale na końcu nie ma żadnego światełka.


- przypominam o dosłaniu mi ekwipunków -

_________________
Im więcej zrobisz dzisiaj, tym więcej będziesz musiał poprawiać jutro.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://rabbit-doubt.web-rpg.org

Meme master
avatar


Liczba postów : 120


Karta Postaci

Imię: Christopher
Wiek: 24
Aktualny ubiór:

PisanieTemat: Re: Podziemia   Pon 01 Sie 2016, 17:42

Chris powoli budził się, z każdą sekundą czując coraz większy ból głowy i ciała. Nie otwierał jeszcze oczu, na razie skupiał się na tym, by nie umrzeć z bólu. Co się dzieje? Gdzie ja jestem?
Śmierdziało strasznie, było mu zimno i mokro. Uchylił w końcu spuchnięte powieki i zamarł. Dobrą chwilę zajęło mu przypominanie sobie poprzedniego wieczoru. Podniósł się ostrożnie do siadu, był przerażony. Co tu się działo? Dlaczego był w jakichś kanałach? O co chodziło z tym gazem usypiająco-drażniącym?
W głowie mu się zakręciło, zachciało mu się wymiotować. Uspokój się, uspokój. Głęboki wdech i wydech, starał się ignorować smród. Wyraźnie dało się słyszeć ciche świszczenie przy każdym jego oddechu. Pierdolona astma. Starał się nie nakręcać, bo takie zachowanie tylko sprzyjałoby kolejnemu atakowi. Na samo wspomnienie bohaterskiego zachowania Hiszpana, Chrisowi robiło się ciepło na sercu. Oczywiste było, że to tylko zwykły instynkt altruistyczny, ale dla chłopaka znaczyło to teraz dużo więcej. W końcu uratował mu życie! Czy to nie była prawdziwa miłość?
Obejrzał się nerwowo po swoim ciele. Był cały podrapany i posiniaczony, jakby zarył twarzą i resztą ciała o beton, a potem ktoś go tak przeciągnął dobre kilka metrów. Obmacując się zauważył, że jednak miał przy sobie ten jebany inhalator. Kurwa mać, teraz? Zaciągnął się, od razu czując ulgę. W końcu mógł normalnie oddychać.
Całe jego ubranie było uwalone nawet nie chciał myśleć czym, ale najbardziej dotknęły go obrzygane glany.
- Kurwa mać - jęknął załamany, jakiś zjeb oczywiście musiał zwymiotować na jego buty BO CZEMU KURWA NIE.

_________________
THEME
> N A S T Ę P N A   S T A C J A <
Litr wina i pół wódki
I sześć szlugów byś palił i snuł smutki
> N A S T Ę P N A   S T A C J A <
Litr wódki i pół wina
Koniec lipca, za chwilę już znów zima

Jak partyzant w tym smutnym jak pizda mieście
Kac-gigant i pizza na tłustym cieście
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora https://www.instagram.com/hrxxlc/

Jebany wygryw/dziecko szczęścia
avatar


Liczba postów : 72


Karta Postaci

Imię: Alice
Wiek: 21
Aktualny ubiór:

PisanieTemat: Re: Podziemia   Pon 01 Sie 2016, 21:33

Alice powoli wracała przytomność, szumiało jej w głowie. Leżąc na brzuchu otworzyła powoli oczy. Dźwignęła się obolała na rękach. Czuła się, jakby ktoś wyszorował nią podłogę. Jakby nie patrzeć, była blisko.
Poczuła smród ścieków i wręcz odrażającą wilgoć. Spojrzała w stronę jedynych przytomnych ludzi. Jednak wzrok płatał jej figle i wszystko było jakby przez mgłę. Przetarła obolałe oczy. Nie była w stanie wykrztusić z siebie żadnego słowa.
Kto tam jest... - Jedyne co była w stanie stwierdzić, to to, że już nie była w hotelu. Cofnęła się do tyłu, siedzac dalej na ziemi. Nie poznawała sylwetek. Ze stresu zaczęła szybciej oddychać. Po jakimś czasie jej wzrok wrócił do normalności i zaczęła się uspokajać. Cała była brudna, a mokre włosy przykleiły się do jej twarz. Zaczesała je do tyłu, łapiąc się za głową, próbując zrozumieć sytuację. Razem z nią była ta sama grupa, którą poznała w hotelu. - Czyżbyśmy zostali porwani... ? - Ze wszystkich była tylko ona przytomna i dwie inne osoby. M.in dziewczyna, która była przypięta kajdankami do drabinki. Po Alice widać było, że chciała już coś powiedzieć do dziewczyny, chcąc jej pomóc, ale tylko otworzyła usta i zamarła. Zaczęła powoli klepać się po kieszeniach i odwracać się za siebie. Powtórzyła ten ruch jeszcze z 4 razy robiąc to coraz szybciej i bardziej nerwowo.
Moje rzeczy.... - Zrozumiała, że straciła plecak, pełen jej ukochanej elektroniki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

I'm a loyal bitch ;)
avatar


Liczba postów : 81


Karta Postaci

Imię: Rusty
Wiek: 18
Aktualny ubiór:

PisanieTemat: Re: Podziemia   Pon 01 Sie 2016, 22:17

Dotarł do niego zapach, z którym nie mógłby konkurować nawet odór tych wszystkich zwierzęcych gówien, które w swoim życiu uprzątnął. Otworzył oczy i spojrzał na obskurne sklepienie. Piwnica? ...Nie, w piwnicy by tak nie capiło. Podniósł się do siadu i rozglądnął uważnie – na tyle na ile pozwalała mu ograniczona widoczność.
- Jakiś ściek? – jęknął w reakcji na to brudne zderzenie z rzeczywistością.
I ta gromadka z hotelu, hę? Między tą odkrywczą myślą, a odrzuceniem chęci zerzygania się od tego całego smrodu, doznał chwilowego objawienia i postanowił podzielić się nim z tymi, którzy już byli przytomni – Te, a gdzie ten aktorzyna w wampirzym wdzianku?
Wstał powoli, uważając,  żeby nie gwizdnąć się na tej obleśnej podłodze i zlustrował ponownie całe śpiące towarzystwo, żeby się upewnić, że białowłosego faktycznie z nimi nie ma. Zmarszczył brwi. Popatrzył następnie w stronę inhalującego się typa.
- W porządku? – spytał kontrolnie choć bez jakiejkolwiek troski w głosie, przechodząc obok niego, by chwilę później przykucnąć przy Alice. Czuł się jak na gigantycznym kacu, ale poza czysto fizycznymi nieprzyjemnościami chyba jeszcze nie ogarnął w pełni ich sytuacji i nie zdążył odpowiednio do okoliczności spanikować. Dziewczyna natomiast najwyraźniej przetwarzała informacje szybciej i już wyglądała na porządnie skołowaną. Położył jej niepewnie rękę na ramieniu.
– Trzymasz się jakoś? – mruknął cicho i spojrzał gdzieś ponad nią, szukając wzrokiem Japończyka. Jednym z jego ostatnich wspomnień z feralnej kolacji była nieudana próba krzesłobójstwa i natychmiastowy krwawy odwet. Przełknął głośno ślinę, modląc się w duchu, żeby nie zobaczyć mózgu o konsystencji rozbitego arbuza wypływającego Naegiemu uszami. Spuścił na chwilę wzrok na podłogę, trawiąc te ponure myśli i przyuważył mały kluczyk. Zgarnął go, puścił ramię Alice i podniósł się do pionu tak gwałtownie, że znowu zawirowało mu w głowie. Zrzyga się jak nic.
- Dlaczego jako jedyna jesteś skuta? – spytał podejrzliwie i zaczął kroczyć ostrożnie w kierunku drabinki, gdzie siedziała czarnowłosa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Jesus gets naked
avatar


Liczba postów : 147


Karta Postaci

Imię: Alejandro
Wiek: 27
Aktualny ubiór:

PisanieTemat: Re: Podziemia   Pon 01 Sie 2016, 23:03

Nagle otworzył oczy, lecz widział tylko ciemność, oczy powoli przyzwyczajały się do panującego mroku. W tym momencie dotarł do niego obrzydliwy zapach. Czuł, że leży na jakiejś obślizgłej podłodze, więc z obrzydzeniem przyjął pozycję siedzącą. Co jest? Pomyślał i zaczął przypominać sobie całe to zajście z gazem. Dał maskę temu chłopakowi z astmą i zemdlał. Koło niego leżeli ludzie, których spotkał dzisiejszego dnia.Co tu się dzieje? Nie ogarniał sytuacji ani hemoglobiny, a przecież był lekarzem. Niektórzy byli obudzeni, postanowił zapytać trochę głośniej:
- Co tu się dzieje? Pewnie i tak nie będą znali odpowiedzi... Nie za bardzo wiedział co może zrobić, więc wstał i otrzepał pomięty już i trochę brudny garnitur. Wtedy zauważył,  że nie ma przy sobie nic. Nerwowo przetrzepał kieszenie. Wtedy zauważył napis na ręcę. "Michelle skazała Cię na śmierć" ... CO?! Jaka Michelle?! Na jaką śmierć? Jezusie! Ruszał głową jak obłąkany. Patrzył na rękę potem na śpiących, nie wiedział co robić. Dlaczego ktoś jest zakuty? Dojrzał czarnowłosą. Wstał i zwrócił się do niej z pretensją:
- Co się tu dzieje? Kto cię zakuł? Nie wiedział co robić, pierwszy raz znalazł się w takiej sytuacji.
- Kim jest Michelle? Rzucił w eter. Tak wiele pytań, tak mało odpowiedzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Nadworny Stalker
avatar


Liczba postów : 50


Karta Postaci

Imię: Naegi
Wiek: 22
Aktualny ubiór:

PisanieTemat: Re: Podziemia   Pon 01 Sie 2016, 23:49

OMatkoJedynaAleBoliKochanyJezuskuZaCo. – Pojawiło się w myślach biednego dzielnego Azjaty. No on se tylko na lody polazł, chciał zapoznać fajną damę, poderwać ją, kumpla se znaleźć, a tu mu głowy krzesłem rozwalają. To jest jakieś pokręcone i to do reszty. Gdzie tu logika i sprawiedliwość? Mniejsza już o to. Naegi podniósł się powoli do pozycji siedzącej. Ból doskwierał w całym ciele, ale głowa przyprawiała go o chęć popełnienia samobójstwa. Przesiedział tak chwilę dopóki nie uznał, że już da radę wstać bez padnięcia za chwile. Oczywiście w pierwszej kolejności zastanowił się nad przyczyną swojego wylogowania z serwera. Przypomniała mu się mętnie bohaterska próba pokonania kucharza, jak widać nie zakończoną sukcesem. Dopiero w tym momencie też wpadło mu do głowy rozejrzeć się po otoczeniu. Jakiś śmierdzący brudny kanał.
Hmm.. jak ja teraz odprowadzę Toshiko do pokoju hotelowego.. na pewno ktoś mi pomoże znaleźć drogę.
Powoli i spokojnie wstał. Zakręciło mu się nieco w głowie, więc przez chwile się nie ruszał opierając ręce o kolana i pochylając łepetyne. Kiedy gwiazdki już zniknęły sprzed jego oczu powoli podniósł się to pozycji wyprostowanej, jak przystało na Homo Sapiens i spokojnie się otrzepał. Miał przy sobie swój plecak co go niezmiernie ucieszyło. To był dobry znak. Rozglądnął się i zauważył osoby znane mu z hotelu i tych których nie poznawał, a prawdopodobnie nie zauważył zwyczajnie wcześniej. Przede wszystkim jednak wzrokiem poszukał młodszej siostry. Najważniejszej tu persony bodajże. Wkrótce wyłowił ją wzrokiem z tłumu zdezorientowanych osób i podszedł od razu. Pomógł wstać jak to dobry brat i zapytał się troskliwie po japońsku.
- Wszystko w porządku? Nic Ci nie jest?
Kiedy otrzymał odpowiedź uspokajającą w miarę jego troskę, rozejrzał się jeszcze raz. Spostrzegł konwersujących Rustyego i Alice. Dostrzeżenie tych dwóch znajomych twarzy w morzu zdezorientowanych nieznajomych były tak przyjemnym przeżyciem, jak odkrycie posiadania save’a z rozgrywki, tuż po zacięciu się lub wyłączeniu gry. Ogólnie, takie friendy w nieprzyjaznym otoczeniu obcych postaci z tła. Ruszył więc wraz z siostrą w ich kierunku. No bo w sumie czemu nie? Kiedy już przystanął obok Rustyego spojrzał z troską na Alice i zagaił.
- Wszystko u was gra? Ten szalony kucharzyna chyba nas uprowadził i postanowił urządzić nam jakąś mroczną zabawę. Jakąś dziewczynę przykuł nawet kajdankami. Ciekawe czego chce co nie?
Nagle usłyszał lekarza ponownie. Tego, który tak samolubnie zachował item dla siebie, choć zapewne innym by się bardziej przydał. Choć.. chyba nie zadziałał on coś, gościu wydaję się jeszcze bardziej zaskoczony niż Rusty. A on tu przecież jest młodziakiem.
No błagam chłopie.. ile ty masz lat.. użyj tych umierających w samotności szarych komórek.. – Pomyślał po tym jak po raz enty facet zadał to samo pytanie, jakby nagle jeden z ludzi, którzy dopiero co się ocknęli po porwaniu miał wyjawić mu wszystko od A do Z. Najlepiej z dokładnymi danymi gdzie są i jak trafić na Konferencję Medyczną. A przy okazji czy jest tam catering.
- Dobra, to co robimy? Uwalniamy dziewczynę oraz szukamy wyjścia, prawda? - Zadał głośno pytanie skierowane w sumie do wszystkich. Nie było sensu się rozwodzić co tu robią, skąd jak, kiedy i dlaczego. Bo guzik to wniesie, a czasu tylko stracą. Skoro nie otrzymali od nikogo jakiś wielkich zapasów jedzenia, czas był ograniczony. Co oznaczało, że wypada się w miarę spieszyć.

_________________
Króliczek Aokagihara | Ao new theme song | Aokagihara Id Card

Wilki RD są jak Kendra, najpierw naobiecują, a później tylko ich szukać i szukać
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Użyszkodnik
avatar


Liczba postów : 85


Karta Postaci

Imię: Nathan
Wiek: 26
Aktualny ubiór:

PisanieTemat: Re: Podziemia   Wto 02 Sie 2016, 02:19

Odgłosy z zewnętrznego świata powoli zaczynały docierać do mózgu Nathana. Czuł na twarzy zimno i wilgotność kamiennego podłoża. Miał wrażenie, że ktoś wali mu młotem w łeb. Odruchowo miał ochotę wstać. Oparł rękę na podłodze i spróbował się podnieść. Dłoń ześlizgnęła się z posadzki, chłopak zarył twarzą w ziemię. Zajebisty początek, brawo Nathan. Drugą próbę można już było uznać za udaną. Nathan obrócił się i usiadł na podłodze. Kiedy jego oczy powoli zaczęły przyzwyczajać się do wszechobecnego mroku, zauważył, że mała grupka już zdążyła się obudzić i ogarniać sytuację, w której się znaleźli. Oczywiście jego oraz parę innych nieprzytomnych osób mieli w dupę, nie żeby to było jakieś zaskoczenie. Gdy już ogromna karuzela w głowie chłopaka lekko zwolniła, Nathan podjął kolejną próbę postawienie się na nogi. Jeszcze dostanie wilka i  co wtedy będzie? *ba dum tss* #XanŻartowniś Tym razem mu się udało. Pomyślnie przeniósł swój ciężar na dolne kończyny. Ponownie zebrało się mężczyźnie na wymioty. Gdyby nie to, że jakiś czas temu zwrócił swoje śniadanie, już teraz zwracałby na kolorowo tuż pod siebie.
Chwiejnym krokiem podszedł do ściany. Potrzebował oparcia, inaczej znów wylądowałby na ziemi. Postanowił nie być lepszy i samolubnie, bez konsultacji z innymi porwanymi, spróbować wydostać się z tego podziemia. Na jego drodze stanęła jednak dziewczyna przypięta do jednego ze szczebli. Chwilę zajęło ogarnięcie jego mózgowi, że metalu przypięta jest kajdankami. kluczy do nich znajduje się poza jej zasięgiem. Ujął w dłonie przedmiot i podał dziewczynie.
Jak widać stoi jak debil i gapi się na Michelle i kajdanki.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Użyszkodnik
avatar


Liczba postów : 55


Karta Postaci

Imię: Betsy
Wiek: 20
Aktualny ubiór:

PisanieTemat: Re: Podziemia   Wto 02 Sie 2016, 10:51

Jeszcze w pół śnie zaczęła kręcić nosem. Czuła chłód na policzku, do tego bardzo nieprzyjemne uczucie lepkości. Kiedy wracała do świata żywych, w pełni dotarł do niej ten obrzydliwy ściekowy odór.
Kurwa, co to za smród? Walcząc ze swoimi powiekami, po krótkim czasie, udało jej się wreszcie je otworzyć. Chciała wierzyć, że znajdzie się w swoim pokoju, albo chociażby w hotelowym kiblu, bo być może przesadziła z tym dobrym winkiem, do którego się tak przyssała. Niestety wspomnienie o ulatniającym się gazie szybko wygoniło te złudne nadzieje z głowy Betsy.
Witajcie piękne, ciemne, śmierdzące kanały. Kurwa mać.
Dźwignęła się na ręce i oderwała twarz od obślizgłej posadzki. Głosy pozostałych docierały do niej jakby z odległej galaktyki. Złapała się za głowę, próbując dojść do siebie za wszelką cenę. Tak naprawdę to miała ochotę puścić pawia, zwinąć się w kulkę i tak leżeć do zasranej śmierci.
Nie, tak nie będzie.
Wspinając się na wyżyny swoich możliwości, wstała podpierając się ściany. Z przymrużonymi oczyma, próbowała zidentyfikować pozostałych zmartwychwstałych. Widzi Rusty'iego, Złotowłosą i olaboga dziewczynę zakutą w kajdany. Miała problem z przypomnieniem jej sobie z uczty ale możliwe, że to przez zajęcie się swoim trunkiem. Poza tym było tutaj strasznie ciemno. Rozglądając się za Hrabią Draculą, doznała zawodu nie widząc go w tej grupie ocalałych, a może skazanych? Potrząsnęła głową, by wyrzucić z siebie złe myśli. Powoli zaczynała docierać do niej powaga sytuacji. Tylko nie panikuj, Mała. Udało jej się przyzwyczaić ślepia do panującego tu mroku, a nozdrza już nie były tak wrażliwe na ten cały sztynk. Na lekko drżących nogach podeszła do Rusty'iego, który właśnie stał nad tą skutą laską, z resztą inni też. Czyżby zagadka?
- Cze-ść - rzuciła do niego. Jej pewność siebie ulotniła się wraz z utratą przytomności. Patrzyła teraz na dziewczynę w kajdanach jakby była rzadkim okazem na jakieś wystawie. Mimo to stała w ciszy, oczekując na rozwój wydarzeń i chętnie jakieś wyjaśnienia. Oj bardzo chętnie.

_________________

I'm off, bitches ~
Theme Song
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Reine du Drame
avatar


Liczba postów : 156


Karta Postaci

Imię: Michelle
Wiek: 25
Aktualny ubiór:

PisanieTemat: Re: Podziemia   Sro 03 Sie 2016, 14:20

Całą drogę spędziła w ciszy, przerywanej jedynie cichym szlochaniem. Leżąc pomiędzy nieprzytomnymi, nie miała nawet czasu na sformułowanie jakiegokolwiek planu ucieczki. Nie żeby był jakiś sposób na ucieczkę. Była w szoku. Nawet kiedy Kucharz przypiął ją do drabinki, nie wyrywała sie jakoś szczególnie. Zupełnie nie wiedziała, co robić.
Wkrótce wszyscy zaczęli sie wybudzać. Zagryzła wargę, próbując powstrzymać szloch.
- Kiedy wszyscy... - zaczęła, starając się odpowiedzieć na uporczywe pytania i nieufne spojrzenia. - Kiedy prawie wszyscy zemdleli, on - wskazała wolną ręką na chłopaka, który przedtem jej pomógł. Nawet nie znała jego imienia - rzucił mi maskę. A kiedy ją założyłam... Ten k-kucharz kazał mi wybrać... Jednego z was.
Głos jej sie załamał.
- Wtedy przywiózł nas tutaj.
Nie była w stanie powiedzieć nic więcej. Zaniosła się płaczem. Miała tylko nadzieję, że po tym wszystkim jej tutaj nie zostawią.

_________________
It's only water, it's only fire, it's only love
It's only slaughter, we're only liars, it's only blood

They're only thoughts that I'm having
Thoughts safe within my head
You're only crying
You're only dying
You're only dead


Ostatnio zmieniony przez ufochlorophyll dnia Sro 03 Sie 2016, 19:23, w całości zmieniany 1 raz (Reason for editing : kolorowanie wypowiedzi)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://jfcgrandma.tumblr.com

Meme master
avatar


Liczba postów : 120


Karta Postaci

Imię: Christopher
Wiek: 24
Aktualny ubiór:

PisanieTemat: Re: Podziemia   Sro 03 Sie 2016, 14:30

Inni odzyskiwali przytomność wolniej niż Chris. Już zaczął myśleć, że tylko on przeżył zrzut do ścieków. No i ta panienka przypięta do drabiny. Dopiero teraz ją zauważył. No nic, nie obchodziło go teraz nic innego jak jego buciki. Minął go ten fluorescencyjny dzieciak, nawet na niego nie spojrzał.
- Tak, wszystko sp... - zaczął, lecz gdy Chris podniósł wzrok ten szczyl już się zajmował blondynką. -  Spierdalaj.
Miał nadzieję, że nikt nie usłyszał tego pomruku nienawiści. Fałszywy gówniarz.
W końcu wstał z tej obślizgłej podłogi i rozejrzał się bardziej. Przynajmniej na tyle, na ile pozwalały mu panujące tu egipskie ciemności. Och, jego książę się obudził! Trochę pokrzyczał, postresował się i polazł do tej przypiętej laski. Chris miał ochotę podbiec do niego i gapić się z miną w stylu 'heloł, tu jestem, zainteresuj się albo odgryzę ci twarz :)'. Musiał się jednak powstrzymać, nie będzie przecież odstawiał tu cyrku.
Ktoś mógłby się zdziwić, czemu Chris nie panikował jak reszta. Może to przez jego beztroskość i naiwność? Mężczyzna święcie wierzył, że ktoś zaraz uwolni dziewczynę i wszyscy razem wyjdą z kanałów, a on i Alejandro odejdą radośnie w kierunku zachodzącego słońca.
Znaczy się prawie wszyscy, nie mógł dopatrzeć nigdzie wampirowatego jegomościa.
- Wszystko okej? - poszedł do Hiszpana, może przydałoby się z nim porozmawiać.
Wydawał mu się trochę roztrzęsiony. Chociaż nie tak bardzo jak czarnowłosa. Chris, podobnie jak reszta, niezbyt ufnie na nią patrzył. Sam chętnie zadałby jej mnóstwo pytań, ale nie chciał się powtarzać.
Wtedy się odezwała. Słowa wpadały jednym uchem Chrisa i wypadały drugim. W tym momencie nie potrafił sklecić ich w jedną, logiczną całość.
- Co znaczy 'wybrać jednego z nas'? - zapytał, obawiając się najgorszego. O co w tym wszystkim chodzi?

_________________
THEME
> N A S T Ę P N A   S T A C J A <
Litr wina i pół wódki
I sześć szlugów byś palił i snuł smutki
> N A S T Ę P N A   S T A C J A <
Litr wódki i pół wina
Koniec lipca, za chwilę już znów zima

Jak partyzant w tym smutnym jak pizda mieście
Kac-gigant i pizza na tłustym cieście
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora https://www.instagram.com/hrxxlc/

Użyszkodnik
avatar


Liczba postów : 15


PisanieTemat: Re: Podziemia   Sro 03 Sie 2016, 15:29

Kiedy otworzyła oczy dalej widziała ciemność. Zaczęła mrugać myśląc, że jeszcze się nie przebudziła, ale ciemność się nie rozświetlała ani trochę. Podniosła się do siadu i oparła plecami o ścianę. Kiedy sunęła rękami po brudnej wilgotnej podłodze pomagając sobie skierowała wzrok w bok. Niedaleko niej znajdowało się kilka osób zgromadzonych obok siebie. Chwyciła się za głowę i schowała za kolana próbując sobie przypomnieć co się stało i gdzie jest. Jak strumień prądu powróciły do niej wspomnienia o tym co się stało. Porwanie? Po chwili zauważyła, że ktoś do niej podchodzi. Był to na szczęście Naegi, który za chwilę spytał się, czy wszystko w porządku. Odpowiedziała tylko, że jest okej i podniosła się. Oczywiście, że nie było w porządku, ale ucieszyła się na jego widok i nie chciała, aby się o nią zamartwiał. Nie wyglądał na zbyt zranionego, więc była z tego powodu szczęśliwa. A Z tego co pamięta nieźle oberwał od tamtego kucharza. Martwiła się bardziej o niego, niż o siebie. Znowu spojrzała na grupkę ludzi i podeszła trochę bliżej zaciekawiona. Okazało się, że jakaś dziewczyna jest przykuta do drabinki. Spojrzała na nią zastanawiając się o co chodzi. Niby logiczne, skoro porwanie, to nie pozwolą raczej nikomu uciec, więc przykuwają do czegoś. No, ale jest nas tu sporo, a tylko ona jest unieruchomiona. I co to ma znaczyć? Eh, powinniśmy jej jakoś pomóc się wydostać. A potem szukać drogi wyjścia. Jak najszybciej. Następnie usłyszała o tym, że ta dziewczyna miała kogoś wybrać, czy coś. Ale niezbyt rozumiała, bo okropnie bolała ją głowa.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Jebany wygryw/dziecko szczęścia
avatar


Liczba postów : 72


Karta Postaci

Imię: Alice
Wiek: 21
Aktualny ubiór:

PisanieTemat: Re: Podziemia   Sro 03 Sie 2016, 17:13

Alice nawet nie zauważyła, kiedy reszta ludzi zaczęła się budzić. Sam fakt, że jest w obślizgłych ściekach zszedł na drugi plan, kiedy zrozumiała, że ktoś zabrał jej cenny plecak. Moje rzeczy... Moje rzeczy... - Mogli wziąć ten jebany scyzoryk, jakieś kule, które skitrała z treningu, na którym była z miesiąc temu. Ale komputer i telefon? Bez tego Alice czuła się jak bez ręki. Prawdopodobnie wszystko nad czym tyle pracowała poszło się kochać. Jak dobrze, że część będzie można odratować, która jest zapisana w serwisie. Ale o tym sobie przypomni później. Teraz najwyższa pora by panikować.
Z tego piekła myśli, które gotowały się w jej głowie wyrwał ją Rusty, który położył rękę na jej ramieniu. Poczuła jak wraca na ziemie. Uspokoiła się trochę i spuściła dłonie. - Jest dobrze... - szepnęła. Zaraz po tym podszedł do niej Naegi. Patrzyła na niego przez dłuższy czas starając przyzwyczaić się do ciemności. Przedziwne było to, ze jest aż tak spokojny... - jak to "mroczną zabawę"...? - spytała zdziwiona i wstała łapiąc się obślizgłych ścianek. Zaraz potem usłyszała znajomą barwę głosu. To była Betsy. Pierwszy raz w życiu poczuła się bezpieczniej wiedząc, że jest tu ktoś znajomy. Jeśli "znajomy" nie jest tu za dużo powiedziane.
Wysłuchała tego co mówiła skuta dziewczyna.
Czy ci wszyscy ludzie tutaj czymś zawinili? Podsunęła się pod ścianę. Nagle poczuła się jak mały królik wrzucony do klatki pełnych wilków. (WOW ALE WYMYŚLIŁAM) W takim razie musiałam trafić tu przypadkiem! - poczuła jak jest pełna sił do ucieczki, przed tą bandą skazańców kiedy jednak zatrzymała ją myśl... czy aby napewno przypadkiem?
- Uwolnij ją... - powiedziała do najbliżej osoby - czyli Naegiego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

I'm a loyal bitch ;)
avatar


Liczba postów : 81


Karta Postaci

Imię: Rusty
Wiek: 18
Aktualny ubiór:

PisanieTemat: Re: Podziemia   Sro 03 Sie 2016, 17:20

Kiedy zbliżał się do drabinek, dostrzegł kątem oka ruch, odwrócił więc głowę w jego kierunku i zobaczył nadchodzącego ku Alice Japończyka.
- Stary, ty żyjesz! – krzyknął z euforią, która raczej średnio komponowała się z całą scenerią. Jakoś mu się lżej na serduchu zrobiło, kiedy okazało się, że ten dziwny typ ma się jednak dobrze. Pozwolił sobie na blady uśmiech, który wykorzystał zaraz potem, by odpowiedzieć nim na powitanie Betsy. Kiwnął jeszcze tylko głową i przesunął się o krok bliżej dziewczyny, ale na tym poprzestał. Nie wiedział, co się robi w sytuacji, kiedy żadne słowa raczej nie dodadzą otuchy, a jakikolwiek gwałtowniejszy ruch może uwolnić wstrzymywanego pawia, więc postanowił nie robić niczego konkretnego. To on tu wymagał głaskania i uspokajania, miał więc nadzieję, że nikt nie był na tyle naiwny, by szukać oparcia emocjonalnego akurat w nim.
Odgonił tę plątaninę myśli i spojrzał uważnie na przykutą do drabinek dziewczynę. Wysłuchał skołowany jej tłumaczeń, po czym wstrzymał oddech, kiedy ta rozszlochała się na dobre.
- Jezu, tylko nie płacz..! – żachnął się w panice. Bo ja też się rozbuczę.
Przykucnął przy niej i oswobodził ją z kajdanek, które wrzucił następnie do kieszeni* razem z kluczykiem. Zamachał przed nią chaotycznie dłońmi, jakby sam nie wiedział, co ma z nią teraz zrobić i w końcu nieporadnie ujął ją za przedramię, żeby pomóc wstać. Przy okazji rzucił Betsy spanikowane spojrzenie.  Z tego rozmemłania emocjonalnego wyrwały go następne słowa Naegiego. Szukamy wyjścia, szukamy wyjścia… Rzucił smutne spojrzenie w kierunku nieoświetlonego tunelu, a potem spojrzał w górę.
- Myślisz, że dałoby się to otworzyć? – spytał Betsy, ale w jego głosie nie było słychać ani odrobiny nadziei. Po tym wszystkim to wydawało się zbyt proste. No i obłudnie oczekiwał, że kiedy poruszy na głos tę kwestię, ktoś inny rzuci się na drabinkę, by na ochotnika sprawdzić, czy kratkę studzienki da się otworzyć od wewnątrz. Nie uśmiechała mu się wspinaczka po tych obślizgłych szczeblach.
Nieprzyjemne wizje kanałowych atrakcji zostały szybko rozwiane przez pytania, które inni skierowali do czarnowłosej. Popatrzył na nią w skupieniu. Też chciałby się dowiedzieć, co to wszystko ma znaczyć i miał nadzieję, że nadmiar niechcianej atencji nie doprowadzi dziewczyny do całkowitego załamania, bo jej stresogenna postawa i tak już wystarczająco go nakręcała. A panika im tu nie pomoże. No i gdzie do chuja pana jest Sylvek?

___
*kieszenie bluzy Rusty’ego są jak butelka wódki z poprzedniej rzezi – nie mają dna
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Nadworny Stalker
avatar


Liczba postów : 50


Karta Postaci

Imię: Naegi
Wiek: 22
Aktualny ubiór:

PisanieTemat: Re: Podziemia   Sro 03 Sie 2016, 19:10

Przyjrzał się Alice oczekując jakiegokolwiek ciepłego powitania. Otrzymał jedynie pytanie dotyczące treści jego lekko rzuconego stwierdzenia. Normalnie sztyletem mu przebiła serducho. Po prostu okrutne. No, ale może to przez ten stres zapomniała, w końcu byli w naprawdę niecodziennej i nieprzyjemnej sytuacji. Zanim jednak odpowiedział, został przywitany cieplutko przez Rustyego. I jak tu go nie lubić. Uśmiechnął się ciepło do chłopaka i opowiedział.
- A no jakoś się trzymam. Miło i Ciebie widzieć wśród żywych.
Kiedy już tak wylewnie odpowiedział chłopakowi pospieszył z wyjaśnieniami dla Alice.
- No, takie mnie naszło skojarzenie z grami, filmami i książkami gdzie psychopata upatruje sobie jakąś grupę i ludzi po czym zaczyna się z nimi bawić. Robi jakąś własną grę o przetrwanie no i oni powoli giną w okrutny sposób. Szczerze mam nadzieje, że nie mamy aż tak przekichane.
Powiedział spokojnie, ale już bez uśmiechu. W milczeniu przysłuchiwał się reszcie osób. Większość osób była wrogo nastawiona do przykutej dziewczyny. Naegi rozumiał, że można było mieć podejrzliwości. W końcu nie było to nic normalnego, że tylko ona tak skończyła. Od razu jednak uznał, że nie ma innej opcji niż ją uwolnić. Jakim prawem niby mieli kogoś tak zostawić bez głębszej przyczyny? Spojrzał na Alice, która poprosiła go o uwolnienie Michelle. Serce mu aż mocniej zabiło. Zwraca się do niego, a nie jakiegoś z tych przystojniaków. Normalnie tylko skakać i się cieszyć. No, ale niestety musiał ostudzić emocję.
- Z wielką chęcią bym chciał. Nie mam jednak klucza do kajdanek. Może le.. – W tym momencie Rusty wyciągnął rzeczony item z inventora i uwolnił Michelle. Z jednej strony ucieszył się, że spoko z niego gość, i nie bawi się w dochodzenia. Z drugiej zirytowało go to. No bo chłopak mu kurde splendor dobrego i pomocnego kradnie. No, ale to była chyba najmniej ważna rzecz w tej chwili więc nie zwrócił na to zbytniej uwagi. Przy okazji dostrzegł inne osoby, no to się przywitał bo przecież trzeba było być kulturalnym.
- Yo. – Rucił do nich na powitanie i skierował uwagę na zrozpaczona Michelle. Uśmiechnął się do niej ciepło i powiedział z troską, uprzejmością oraz miłością Caritasu.
- Hej, nie przejmuj się tym. Nic się nie stało. Nikt Ci nie obwinia o nic ani nie zrobi krzywdy. Razem spokojnie znajdziemy wyjście i wrócimy do swojego życia jakby nigdy nic. W porządku?
Następnie spojrzał na nią czujnym okiem. Jako ta specjalna przesyłka, mogła być bardziej poturbowana od nich. W końcu kto wie, jak ją potraktowano.
- Nie jesteś ranna? Dobrze się czujesz? W razie czego, powiedz mi jakby Ci coś dolegało. Co prawda nie jestem jeszcze lekarzem, ale postaram się pomóc. Zresztą pomorze mi zapewne Alejandro-san. W końcu on tu jest najwyżej stażem z opieki medycznej. – Powiedział z dużym szacunkiem wymawiając imię lekarza. Bo może nie zachował się perfekcyjnie, ale w chwilach stresu przecież często nie wie się, co się robi. Zresztą nadal jest od niego starszy i ma większe doświadczenie. Okazanie szacunku więc jest wymagane. Kiedy skończył już być Jezusem rzezi, spojrzał na Rustyego, który zadał pytanie odnośnie górnego wyjścia. Co prawda nie do końca do niego, ale.. trudno.
- Warto spróbować każdej drogi. Niby rzeczywiście wydaje się to zbyt proste, ale kto wie. Upewnić się nigdy nie zaszkodzi prawda?

_________________
Króliczek Aokagihara | Ao new theme song | Aokagihara Id Card

Wilki RD są jak Kendra, najpierw naobiecują, a później tylko ich szukać i szukać
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Użyszkodnik
avatar


Liczba postów : 55


Karta Postaci

Imię: Betsy
Wiek: 20
Aktualny ubiór:

PisanieTemat: Re: Podziemia   Sro 03 Sie 2016, 20:13

Ból głowy z każdą sekundą zaczął się coraz bardziej ulatniać, a chęć puszczenia pawia odeszła w zapomnienie. Wyprostowała się więc, czując jakby nabrała sił na nowo. Być może spowodowane było to widokiem tych ludzi, których tak naprawdę nie znała, a mimo to cieszyła się, że siedzą w tym gównie razem. Wyjdziemy z tego, na pewno.
Obrzuciła czujnym wzrokiem każdego po kolei, a następnie spojrzała w głąb tunelu gdzie widoczność szybko się ograniczyła.
Zastanowiły ją słowa tej dziewuchy, kogo miała wybrać i dlaczego? Czy ma to jakiś związek ze zniknięciem Draculi? Przygryzła wargę w zamyśleniu. Oby nie.
Uśmiechnęła się pociesznie do Rusty'iego, który przysunął się do niej o krok, jednak na wzmiankę Alice o rozkuciu tej laski, popędził z kluczykiem na ratunek. Nie wiedziała skąd go ma ale nie była w stanie teraz o tym rozmyślać. Możliwe, że była jeszcze nieprzytomna w tym czasie. Przyjrzała się temu Azjacie, który jak zwykle gadał  nakręcony jak zegarek. Nawet headshot, go nie uspokoił. Mimo to, nie potrafiła stwierdzić, że go nie lubi, tacy ludzie jak on są im teraz potrzebni. Najgorsze jest wpaść w panikę, działać bezmyślnie i ostatecznie doprowadzić siebie i wszystkich do zguby, a nie na tym im teraz zależy.  
Do śmierdzącego kanału z otchłani myśli ściągnął ją szloch uwolnionej już dziewczyny. W konsternację zaś wprawiła ją panika Australijczyka, co on? Zmarszczyła brwi i ruszyła w jego kierunku obejmując go mocno.
- Uspokój się. - teraz czuła jego zdenerwowanie - Cały drżysz. - Te słowa zamiast zabrzmieć potulnie, zabrzmiały jak skarcenie, jednak Betsy miała na celu, by chłopak wziął się w garść. Jej socjologiczny móżdżek podpowiadał, że tylko zgrywa gościa, który trzyma rękę na pulsie, a tak naprawdę w środku łamie się kawałek po kawałku. Na to pozwolić, nie chciała.
Tuląc go, zerknęła na drabinkę.
- Spróbujmy tam wleźć to się dowiemy - rzuciła do wszystkich.

_________________

I'm off, bitches ~
Theme Song
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Użyszkodnik
avatar


Liczba postów : 85


Karta Postaci

Imię: Nathan
Wiek: 26
Aktualny ubiór:

PisanieTemat: Re: Podziemia   Sro 03 Sie 2016, 20:46

- Miała wybrać osobę, na której tamten gość "wykona wyrok" - odpowiedział, skoro już został do tego zmuszony. - Nie pamiętam, co później się stało.
Z każdą minutą jego stan się poprawiał. Mdłości powoli zaczęły przechodzić. Był już w stanie spróbować wspinaczki po drabince. Jak widać nikt nie był chętny na ten heroiczny czyn, mimo że już parę osób zarzuciło owym pomysłem. Dużo słów, mało czynów.
Bez słowa zaczął się wspinać po metalowych szczeblach. Na szczycie znajdowało się wieko. Przez kraty dojrzał koło vana znajdujące się idealnie na wyjściu z kanału. Spróbował pchnąć pokrywę przy akompaniamencie paru przekleństw.
- Ani drgnie - obwieścił nowinę innym po zejściu na dół. - Btw. ktoś widział tego chorobliwie bladego gościa?

Kończę szybko, bo Epu mnie nienawidzi ;_;

_________________


Ostatnio zmieniony przez Xan dnia Czw 04 Sie 2016, 23:38, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

drama wolf
avatar


Liczba postów : 418


Karta Postaci

Imię:
Wiek:
Aktualny ubiór:

PisanieTemat: Re: Podziemia   Sro 03 Sie 2016, 20:56

Usłyszeliście nie wróżący nic dobrego szum dobiegający z niewielkiej odnogi tunelu, która zastawiona była kratą zatrzymującą stosy śmieci wszelkiego rodzaju. Obserwujące was z bezpiecznej odległości szczury nagle zerwały się z miejsca i uciekły w mrok. Z kraty chlusnęła woda podnosząc ogólny poziom ścieku o jakieś 15 cm.

Każdy wasz kolejny post będzie podnosił poziom wody o 1 cm.

_________________
Im więcej zrobisz dzisiaj, tym więcej będziesz musiał poprawiać jutro.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://rabbit-doubt.web-rpg.org

Jesus gets naked
avatar


Liczba postów : 147


Karta Postaci

Imię: Alejandro
Wiek: 27
Aktualny ubiór:

PisanieTemat: Re: Podziemia   Sro 03 Sie 2016, 21:53

- Wybrać? Po co? Uspokoił swój ton. A więc ona była przytomna przez cały czas, nie wspomniała nic o ucieczce, czyżby nawet nie próbowała? Zaintrygował się. Z zamyślenia wyrwał go Chris.
- Jeżeli patrzeć na sytuację, w której się znaleźliśmy - jest całkiem okej. Uśmiechnął się do chłopaka, ale ten zainteresował się czarnowłosą... Słyszał jakieś rozmowy, ale nie był w stanie nic z nich wynieść. Wtedy, niespodziewanie, odezwał się koleś z lizakiem w ustach. Czy on miał go przez cały czas? Zastanawiał się. Dziwnym trafem Alejandro nie mógł zobaczyć, co ma na sobie ubrane ten osobnik, czyżby był nagi? Tego nikt nie wie. Ważniejsze było jednak to, co mówił. Miała wybrać...? I... wybrała mnie! Olśnienie.
- ...Dlaczego?... Słyszalnie przełknął ślinę. - Dlaczego wysłałaś mnie na śmierć?! Zapytał, zwracając się do czarnowłosej. - Odpowiesz, MICHELLE? Mówiąc to, pokazał napis na ręce tak, by wszyscy widzieli, nie było wątpliwości, że to ona. Wtedy przybyło trochę wody wraz ze ściekami. Wokół nich pływało wiele kupek, kup i kupsztali, lecz to nie zdezorientowało chłopaka, który oczekiwał wyjaśnień od Michelle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Użyszkodnik
avatar


Liczba postów : 15


PisanieTemat: Re: Podziemia   Sro 03 Sie 2016, 22:43

Sytuacja nie wyglądała najlepiej. Nagle poziom wody zaczął się podwyższać. O nieee, co teraz? Stała odrętwiała rozglądając się w okół siebie i patrząc jak brudna woda po milimetrach zaczyna zalewać tunel. Była przerażona, najgorsze co mogło ją spotkać to utonięcie w jakiś kanałach. Przez okropny smród kupsztali znowu poczuła mdłości. W końcu pod wpływem stresu i strachu wyszła trochę do przodu i spojrzała na wszystkich po czym na chłopaka, który miał być wybrany na śmierć przez przykutą dziewczynę, którą zdążyli już uwolnić.
- Raczej nie powinniśmy teraz dyskutować o tym. Chyba każdy z nas woli przeżyć - Wydukała trochę niepewnie. Nie chciała się narzucać, czy kłócić z nimi, tylko po prostu opuścić to miejsce. Miała jeszcze do zrobienia dużo rzeczy, więc nie mogła tutaj tak po prostu umrzeć. Nerwowo zaczęła mrugać oczami próbując się uspokoić.
- Może pobiegnijmy wzdłuż tunelu, spróbujmy się stąd jakoś wydostać. - Ilość wody z chwili na chwilę wzrastała powodując, że dziewczyna coraz bardziej była przerażona, aż zaczęła lekko dygotać chwiejąc się na swoich chudych nogach. Co chwilę spoglądała w stronę ciemnego tunelu, do którego nigdy w normalnych okolicznościach by się nie wybrała, a nawet o tym by nie pomyślała.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Reine du Drame
avatar


Liczba postów : 156


Karta Postaci

Imię: Michelle
Wiek: 25
Aktualny ubiór:

PisanieTemat: Re: Podziemia   Czw 04 Sie 2016, 04:57

Michelle zaczęła powoli się uspokajać. Była wdzięczna chłopakowi, że odpowiedział na dociekliwe pytania za nią. Zawdzięczała mu naprawdę sporo, a dalej nie wiedziała, jak ma na imię. Obiecała sobie w duchu, że z nim porozmawia, kiedy znajdzie tylko chwilę wytchnienia.
Potarła nadgarstek roztargnionym ruchem i skorzystała z pomocy chłopaka, który ją rozkuł. Wytężyła wzrok; wydawało jej się, że ma na sobie żółtą bluzę, ale brak solidnego źródła światła zdecydowanie utrudniał rozpoznawanie kolorów.
Słowa Japończyka pomogły jej na tyle, że pozwoliła sobie na blady uśmiech. Nie żeby wierzyła w to, co mówi - wszyscy mieli powód, żeby ją obwiniać. Na razie jednak odgoniła tę myśl od siebie. Potrzebowała w tej chwili takich zapewnień, jakie otrzymuje małe dziecko, kiedy coś zbroi - najprostszych, delikatnych. "Wszystko będzie w porządku" albo "przeprosiny wystarczą". Podświadomie zdawała sobie sprawę, że wcale tak nie jest, ale nie miała siły aby walczyć z tą potrzebą.
- Dziękuję - powiedziała roztrzęsionym głosem do Japończyka.
Przez cały ten czas unikała wzroku Alejandro. Mimo to, kiedy zadał ostatnie pytanie, spojrzała mu prosto w oczy.
- Nie było żadnego powodu. Wskazałam pierwszą lepszą osobę - odwróciła się. - Więc może zamiast zrzucać to na mnie, obwiń tamtego kucharza?
W tym momencie przez kratkę wpadło pełno wody. Była to zwykła deszczówka*. Michelle znowu odwróciła się w stronę pozostałych - chłopaka, który ją odkuł, tego, który wcześniej jej pomógł i Japończyka.
- Jak macie na imię? - zapytała nieśmiało. Pytanie skierowane było tak naprawdę do wszystkich.

*Skoro Xan nie ma lizaka i nie jest nagi, to Alejandro ma po prostu halucynacje i w wodzie nie ma też żadnych kup, nie uznaję innego wytłumaczenia. XD

_________________
It's only water, it's only fire, it's only love
It's only slaughter, we're only liars, it's only blood

They're only thoughts that I'm having
Thoughts safe within my head
You're only crying
You're only dying
You're only dead


Ostatnio zmieniony przez ufochlorophyll dnia Czw 04 Sie 2016, 09:01, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://jfcgrandma.tumblr.com

Meme master
avatar


Liczba postów : 120


Karta Postaci

Imię: Christopher
Wiek: 24
Aktualny ubiór:

PisanieTemat: Re: Podziemia   Czw 04 Sie 2016, 07:54

^ ja pierdole, to najlepsza rzeź w jakiej brałam udział <3

Widząc uśmiech Alejandro Chris poczuł motylki w brzuchu. Znaczy się w tym półmroku ledwo to dostrzegł, ale to tam szczegół.
Po słowach tego mężczyzny, który zaczął wspinać się na drabinę, Chrisa zlał zimny pot. Chciał się dopytywać, poznać jak najwięcej szczegółów co mogło się stać jego księciu. To nie może być prawda.
Postanowił się uspokoić. Jakaś dziewczynka się odezwała, miała rację. To nie był czas na takie rozmowy. Musieli się stąd wydostać, a pokrywa na górze była zablokowana. Na dodatek poziom wody się zwiększył, zalewając Chrisowi kostki. Przeklnął pod nosem.
- Chris - przedstawił się jej, nawet jeśli pytanie nie było skierowane do niego. Prędzej czy później i tak by do tego doszło.
Z każdą sekundą napływało coraz więcej wody. Burza na zewnątrz szalała w najlepsze. Chris, widząc to biedne dziewczę nie posiadające na sobie nic więcej poza marną koszulą, spódniczką i parą bucików, poczuł nagły instynkt altruistyczny.
- Nie wiem jak wysokie są twoje podeszwy, ale chyba niezbyt ci pomogą przy tej powodzi. Pomóc? - mówiąc to obrócił się trochę i wskazał na swoje plecy. Pora zagrać wybawiciela przemoczonych dam. To nawet ne będzie miało żadnego podtekstu, przecież Chris i tak woli chłopców.
- A, i tak poza tym. Ma ktoś przy sobie jakąś latarkę?

_________________
THEME
> N A S T Ę P N A   S T A C J A <
Litr wina i pół wódki
I sześć szlugów byś palił i snuł smutki
> N A S T Ę P N A   S T A C J A <
Litr wódki i pół wina
Koniec lipca, za chwilę już znów zima

Jak partyzant w tym smutnym jak pizda mieście
Kac-gigant i pizza na tłustym cieście
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora https://www.instagram.com/hrxxlc/

Jebany wygryw/dziecko szczęścia
avatar


Liczba postów : 72


Karta Postaci

Imię: Alice
Wiek: 21
Aktualny ubiór:

PisanieTemat: Re: Podziemia   Czw 04 Sie 2016, 13:38

Nie to żeby ich sytuacja nie kojarzyła jej się z jakimś tytułem, ale jednak kiedy chłopak się rozkręcał tłumacząc dlaczego mogli się tu znaleźć, Alice pobladła. To znaczy, że teraz ona stała się bohaterką jakieś kiepskiego horroru? Zaczęła panikować.
Jezusmaryja, po co ja wychodziłam. Zawsze siedzę w domu i nic mi nie było! Raz wyszłam i odrazu musiało mnie coś kurwa porwać i wsadzić do ścieków! No po prostu nie dało się inaczej tego rozwiązać, nie dało! - Złapała się za głowę i szybko oddychała. Nagle zagrzmiało. Podskoczyła i spojrzała w górę. Wydawała się być już spokojniejsza, ale w środku wszystko się w niej gotowało.
Jakby tego było mało, deszcz zaczął padać coraz mocniej i powoli zaczęło ich zalewać.- Co teraz? - Zerknęla na Naegiego. Nagle odezwała się chyba jedyna myśląca osoba - jego młodsza siostra. Nie wiedziała nawet jak dziewczyna ma na imię, ale bez wątpienia lepszym pomyslem było znaleźć wyjście a potem sobie wszystko wytłumaczyć. Przez mrok, który panował w ściekach, tunel wydawał się nie mieć końca. Już sięgała do kieszeni po telefon, w celu oświetlenia sobie drogi, jednak ku jej zaskoczeniu, jej smarfon magicznie się nie pojawił, ani nic z tych rzeczy. - kurwa... - warknęła cicho. Spojrzała w stronę mrocznego tunelu i przełknęła nerwowo ślinę.
- Ej, ona ma racje! chodźcie tędy! - Wskazała palcem w ich jedyna drogę ucieczki. - Chyba, że wolicie aby was tu zalało. - powiedziała obojętnie i odwróciła się w stronę tunelu. Jasne, że się bała. Nikt nie powiedział, ze tam będzie bezpiecznie. Ale jednak, trzeba próbować, prawda? Jednak sama tam iść nie będzie.


-Następna osoba, która napisz, że idzie do tunelu niech napisze, że Alice idzie z nim -
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

I'm a loyal bitch ;)
avatar


Liczba postów : 81


Karta Postaci

Imię: Rusty
Wiek: 18
Aktualny ubiór:

PisanieTemat: Re: Podziemia   Czw 04 Sie 2016, 14:06

Już prawie zadecydował, że jednak będzie rzygać i nie przestanie do momentu, aż wyrzyga cały ten stres, kiedy coś go capnęło. Tym czymś okazał się ktoś, a tym kimś była Betsy. Zdrętwiał cały na dłuższą chwilą, bo takiej tulaśności z jej strony spodziewał się nawet mniej niż tego, że zdarzy mu się zostać wrzuconym do kanału.
- Jezz-zu..! Jesteś taka przenajurokliwsza – wyrwało mu się i chyba wcale nie ogarnął, że rzucił tymi słowami na głos. Zawirowało mu w głowie z rozczulenia. Pewnie rozpuściłby się w jej ramionach, by następnie spłynąć do otaczającego ich ścieku i tam zakisić się w tym milutkim uczuciu na wieki, gdyby jego uwagi nie przyciągnął typ uwieszony na drabinkach. Więc górą nie wyjdziemy. Posmutniał, ale smutek po chwili ustąpił irytacji, kiedy swoją tyradę ponowił koleś w garniaku. Mimo że w ramionach Betsy czuł się jak kucyk w krainie tęczy, oswobodził się z nich i stanął obok.
A w nosie mam, co ci nabazgrano na ręce.
- Nie chce brzmieć obcesowo, ale skoro wybrano cię na stracenie, to niby czemu żyjesz? – rzucił gniewnie i po chwili do niego dotarło, że chyba jednak popłynął na zbyt wysokich falach, więc rozwinął to, by sprostować wcześniejsze słowa – Jeśli faktycznie ten typ z hotelu chciałby zabić któreś z nas, to już byś nie żył. Sieje zamęt i chce nas skłócić, a ty tańczysz jak ci grają.
Patrzył skonsternowany na czarnowłosą, kiedy ta się tłumaczyła i założył ręce na ramionach. Wkurzało go pierdolenie elegancika, ale wymijające odpowiedzi dziewczyny też mu się średnio podobały. Bo niby czemu bez żadnych oporów postanowiła w ogóle kogokolwiek wybierać? Kto normalny tak robi? Ale zachował te wątpliwości dla siebie, bo i tak za dużo już napyskował i czuł, że powoli zbiera mu się na wpierdol.
- Rusty – przedstawił się jeszcze tylko i zamilkł.
Spojrzał na różowowłosego jegomościa o kruchej aparycji wykonującego jednoznaczne gesty w kierunku czarnowłosej i uniósł brew do góry. Wyżej sra niż dupę ma – skomentował sam dla siebie – Ale powodzenia, masochistyczny kolego. W tej właśnie chwili Rusty obiecał sobie, że on nikogo niósł nie będzie, koniec tej bohaterskiej hecy. Mają nóżki, niech nimi przebierają. Jednocześnie modlił się do wszystkich bogów, których znał, żeby czasem Alice nie odbiło nagle i sobie nie zażyczyła wskoczyć mu na barana, bo na to mu braknie argumentów.
Zwrócił wzrok w kierunku Toshiko, która właśnie wyraziła swoje zdanie na temat całej tej chryi i pokiwał powoli głową. Zaczął brodzić w wodzie i kiedy jak jakaś gwiazda kanalizacji stanął na samym środeczku tunelu idealnie pomiędzy Betsy a Japończykiem i Alice, rzucił mimochodem do Naegiego:
- Stary, twoja siostra ma większe jaja niż ja – zaśmiał się, bo mimo grozy sytuacji szczerze rozbawiło go, ze z całej ich zbieraniny to właśnie z jej ust padła propozycja, by załadować się prosto w nieznane. Ale w sumie faktycznie ta opcja wydawała się jedyną możliwą, więc skoro wcześniej napanikował się za wszystkie czasy, to teraz już tylko wzruszył ramionami i zaczął iść w stronę enigmatycznego tunelu. Uśmiechnął się lekko, kiedy usłyszał aprobatę wobec słów Azjatki ze strony Alice i zobaczył, że sama zaczyna przedzierać się przez wodę. Przystanął jednak w miejscu, w którym panowała już całkowita ciemność i odwrócił się do zgromadzonych, by zażądać światła akurat w momencie, kiedy tę samą kwestię poruszył chudzielec.
Rusty może i nie bał się ciemności, ale miał silne przeczucie, że bez oświetlenia prędzej czy później padną na pyski. Sam wyciągnął z kieszeni swój telefon i spróbował go włączyć, ale po dzisiejszych wypadkach urządzenie całkowicie odmówiło posłuszeństwa. Wzniósł oczy ku górze i gdyby nie przeszkadzał mu ogrom wody wokół, to pewnie i by sobie tupnął ze złości. Pozostało mu więc czekać na odzew pozostałych. Sunąc wzrokiem po kolei po ich twarzach, odwrócony tyłem do czeluści tunelu, nie omieszkał zatrzymać się na dłużej na Betsy i wlepić w nią maślane, szczenięce oczka.

___
Deszczówka all the way.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Nadworny Stalker
avatar


Liczba postów : 50


Karta Postaci

Imię: Naegi
Wiek: 22
Aktualny ubiór:

PisanieTemat: Re: Podziemia   Czw 04 Sie 2016, 15:11

Spojrzał na Betsy i Rustyego. Temu chłopakowi to się rzeczywiście poszczęściło. Już został złapany w damskie objęcia. Po prostu zostało się tylko od niego uczyć. Jakiś facet w tym czasie wlazł po drabince. Potwierdził, że ta droga ucieczki jest offline. I właśnie w tym momencie zrobiło się gorzej. Bo przecież jakby było lepiej, byłoby tak nudno prawda? Zaczął podnosić się poziom wody, spowodowany zapewne bardzo złą pogodą. I właśnie w tym czasie, kiedy oni powoli tonęli i było słychać grzmoty piorunów, lekarz postanowił odstawić sztukę teatralną. Dramat pierwsza klasa, niemal jak grecka tragedia. Choć fabule Naegi dał mocne 2/10. Oczywiście stanął przed Michelle niczym jej tarcza i powiedział spokojnie acz zimno i stanowczo.
- Proszę pana, byłbym bardzo wdzięczny jeśli by się pan uspokoił. Jesteśmy teraz w kryzysowej sytuacji i nie czas teraz na tego typu rzeczy. Prosiłbym odpuścić ten temat aż będziemy wszyscy bezpieczni. A najlepiej jakby szanowny pan o nim zapomniał, gdyż jest to zwyczajna głupota.
Kiedy dostrzegł faceta-wate cukrową odstąpił od uratowanej Michelle. Zresztą dziewczyna wzięła się już najwyraźniej w garść. Nie było sensu przy niej tkwić, skoro już ktoś zdecydował się jej pomóc. Na pożegnanie powiedział do niej jedynie ciepło.
- Jestem Naegi.
Wrócił uwagą do Alice i swojego frienda. Już miał odpowiedzieć na pytanie dziewczyny, jakże szczęśliwy za poświęconą uwagę, jednak wyręczyła go jego siostra. No powiedziała chyba jedne z najmądrzejszych słów jakie padły tego dnia. Co prawda, żałował trochę, że sam nie mógł tego zaproponować, no ale i tak był dumny z Toshiko. Wykazała się lepiej niż większość z nich, na pewno lepiej niż Naegi. Chłopak zaakceptował pomysł, nic już nie mówiąc. Ruszył od razu wraz z wybranką swojego serca oraz kumplem Rustym w kierunku jedynej słusznej drogi ucieczki. Kiedy usłyszał co chłopak powiedział, sam zaśmiał się cicho i spojrzał w kierunku siostry z uśmiechem.
- Sam jestem w szoku, poradziła sobie lepiej niż ja.
Kiedy już poświęcił trochę uwagi Rustyemu, skupił się na Alice. No i usłyszał po chwili też pytanie o latarkę. Zastanowił się czy nie miał przypadkiem czegoś pomocnego. Przypomniał sobie, że miał przy sobie telefon. Może nie jakaś nówka sztuka, ale dotykowy i poza tym chyba działał. Wyciągnął więc go z kieszeni i włączył. Nie było w nim karty sim, ale ekran i tak się włączył dostarczając im co nieco światła. Może nie była to latarnia morska, ale zawsze coś. Zaczął więc oświetlać drogę przed nimi. Przy okazji zbliżył się bliżej Alice. No tak niewinnie. Zagaił jakiś temat, bo przecież rozmowę trzeba od czegoś zacząć co nie?
-  Straszne miejsce i sytuacja nie? Kto normalny porywa randomową grupkę turystów i wrzuca do ścieków bez powodu? No, ale nie masz się co martwić. Zawsze z chęcią Ci pomogę. Pamiętaj, że zawsze możesz na mnie liczyć w razie czego. Dla Ciebie to bym góry przeniósł.
Powiedział to spokojnie i ciepło, choć ostatnie zdanie było oczywiście żartem. Zdecydowanie nie bał się tego wszystkiego nawet w połowie jak reszta. Prawdopodobnie dlatego, że mózg miał tak przeżarty światem multimediów, że już go takie rzeczy nie poruszały tak mocno. Żeby jednak nie odpuścić tak szybko interakcji z ukochaną, powiedział jeszcze.
- Jak zrobi się za dużo wody, zawsze mogę wziąć Cię na barana, jak tamten chłopak zaproponował  dziewczynie od kajdanek.
Uśmiechnął się ujmująco i zaczął rozglądać w poszukiwaniu wyjścia. W końcu to było teraz najważniejsze. Chciał jednak by dziewczyna poczuła się bezpieczniej. Zauważył, że zapewne boi się tak jak każdy z nich co się jeszcze może wydarzyć. Jemu samemu waliło mocno serducho, ale to jedynie przez obecność i konwersacje z obiektem jego westchnień. Choć nie można powiedzieć,że w ogóle nie czuł stresu. Po prostu był bardziej opanowany.
Kami-sam, jeśli teraz zapewnie sobie bad end, przysięgam, że osobiście wrócę do tej lokacji i utopię się.

_________________
Króliczek Aokagihara | Ao new theme song | Aokagihara Id Card

Wilki RD są jak Kendra, najpierw naobiecują, a później tylko ich szukać i szukać
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

drama wolf
avatar


Liczba postów : 418


Karta Postaci

Imię:
Wiek:
Aktualny ubiór:

PisanieTemat: Re: Podziemia   Czw 04 Sie 2016, 16:36

Aktualny poziom wody ścieku: 22 cm

Ekran telefonu Naegi'ego nie dał rady rozproszyć ciemności tunelu, ale dał radę oświetlić ślepia waszego nowego towarzysza, które błysnęły w ciemności. Niezidentyfikowane przez ciemność zwierzę czaiło się w mroku patrząc na was wyczekująco. Czy tu są krokodyle? Czy piorun w końcu nie walnie w wodę? Czy kupsztale przewodzą prąd? Czy nadszedł w końcu czas by się ruszyć zanim wszyscy utoną w niezłym szambie?


_________________
Im więcej zrobisz dzisiaj, tym więcej będziesz musiał poprawiać jutro.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://rabbit-doubt.web-rpg.org
Sponsored content






PisanieTemat: Re: Podziemia   

Powrót do góry Go down
 

Podziemia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

 Similar topics

-
» Watykan - Wielka Nierządnica

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Rabbit Doubt :: STAY ALIVE :: HOTEL SUNNY LION-